Szpitale powiatowe alarmują: „System zagraża pacjentom”
Region
Pon. 20.04.2026 07:25:06
20
kwi 2026
kwi 2026
W całej Polsce rozpoczął się „Czarny Tydzień Szpitali Powiatowych”. Placówki ostrzegają przed pogłębiającym się kryzysem finansowym i jego skutkami dla pacjentów – od wydłużających się kolejek po ograniczenia w diagnostyce.
W dniach 20–24 kwietnia szpitale powiatowe w całym kraju prowadzą akcję protestacyjną pod hasłem „Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie!”. Jak podkreśla Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych, działania nie są skierowane przeciwko pacjentom, lecz mają zwrócić uwagę na pogarszającą się sytuację finansową systemu ochrony zdrowia.Według organizatorów szpitale powiatowe zmagają się z poważnymi problemami finansowymi. Wśród głównych zarzutów wymienia się brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań oraz zaniżone wyceny świadczeń medycznych.
Placówki wskazują także na cięcia w diagnostyce, obejmujące m.in. badania tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, gastroskopii i kolonoskopii. Skumulowane straty szpitali powiatowych w skali kraju sięgają miliardów złotych, a większość z nich kończy rok na minusie.
Skutki dla pacjentów
Przedstawiciele szpitali ostrzegają, że konsekwencje obecnej sytuacji już są odczuwalne. To przede wszystkim wydłużające się kolejki do lekarzy, późniejsze rozpoznawanie chorób oraz konieczność prowadzenia bardziej zaawansowanego leczenia, co pogarsza rokowania pacjentów.
Symboliczna akcja w całym kraju
Kulminacyjnym momentem protestu będzie 22 kwietnia. O godzinie 11:45 przed szpitalami w całej Polsce zaplanowano minutę ciszy „dla systemu ochrony zdrowia”.
Tego samego dnia w Warszawie odbędzie się konferencja prasowa z udziałem przedstawicieli Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych oraz Związek Powiatów Polskich. Organizatorzy podkreślają, że ich celem jest pilne rozpoczęcie rozmów o zmianach w finansowaniu ochrony zdrowia.
na podst. inf. pras.


1 komentarze
"wczasy" dla seniorów w postaci niby rehabilitacji stacjonarnej i domów dziennego pobytu. Taki przykład: babcia 80 lat, sprawna fizycznie - psychicznie trochę gorzej, ale mieszka sama, ogarnia zakupy, wchodzi na 4 piętro, sama pierze, gotuje i ogarnia wszelkiego rodzaju skierowania na zabiegi. Oczywiście to wszystko robi w okresach gdy nie jest zaopiekowana w dziennym domu seniora, albo nie położy się na szpitalną rehabilitację lub pobyt w sanatorium. W marcu skończyła rehabilitację oddechową, teraz ma termin na rehabilitację ruchową, kolejne skierowanie wymusiła znów od pulmonologa na oddechową. Cały ubiegły rok miała pobyt w domu seniora - z dowozem - i już składa wniosek o następny. Ma całą ekipę koleżanek i psiapsiółęk, które robią tak samo - tylko się naradzają i wymieniają informacjami gdzie jechać, który lekarz "daje" chętnie skierowania. Do tego dochodzą właśnie ciągle wizyty u różnych specjalistów - i tu mój wniosek: zamiast ograniczać świadczenia wprowadzić częściową odpłatność za wizytę u specjalisty, za zabiegi - zwłaszcza rehabilitację - za pobyty w tych domach seniora itp. Ręczę, że bardzo szybko skończyły by się kolejki i koszty.